Intryganci, oszczercy, świnie
Możliwe że moja powierzchowność, wygląd itp. sprawiały, że w pracy miałem zawsze kłopoty z typami jak w tytule określeni. A może miałem takiego pecha, że trafiałem na takich. Dość, że w pracy zawsze miałem kłopoty wynikające z tego, że niektórzy współpracownicy – „koledzy” podkładali mi świnie jak to w pracy bywa, aby samemu zyskać w oczach szefa a mnie zdyskredytować. Byli zaś w tym na tyle wyrafinowani że miewałem w związku z tym problemy, przełożeni uprzedzali się do mnie, jak również inni współpracownicy. A jak już raz ktoś skutecznie rzuci oszczerstwo, to ciężko się od tego uwolnić. W ostatniej jednak pracy, pierwszego dnia poprosiłem szefa o rozmowę i opowiedziałem jak to bywało ze mną w poprzednich miejscach pracy. Powiedziałem że zdaję sobie sprawę z tego, że poniekąd jestem „ofiarą” skoro sam nie umiem sobie z tym poradzić, ale taki już jestem i w pracy staram się skupiać na pracy a nie np. na takim dawaniu innym do zrozumienia, pośrednim ostrzeganiu że nie warto mnie podpieprzać. I jeżeli coś będzie na rzeczy to chciałbym aby powiedział mi o tym, konfrontację, itp. Okazało się to dobrym posunięciem z mojej strony, oczywiście znów trafił się jeden który chciał mieszać, ale przejechał się na tym.